Kobiece podboje
była już godzina 10, kiedy zbudził mnie dźwięk dzwonka. Szybko wstałam i saute pobiegłam do drzwi, otwierając je szybkim ruchem. Dzwoniącym okazał się listonosz, który nie krył zaskoczenia ale i zafascynowania widokiem, jaki zobaczył. „Polecony do pani M. Proszę tutaj podpisać”, powiedział, wręczając mi podkładkę z przypiętym do niej papierem i długopisem. Odwróciłam się na pięcie i położyłam ją na niskiej szafce do butów w przedpokoju, żeby wygodniej było mi pisać do nastki.
Spłoszona tym, że mogli mnie usłyszeć rodzice, wstałam z podłogi, zarzuciłam na siebie cieniutką, muślinową koszulkę nocną i położyłam się w łóżku. Po chwili zasnęłam.
Kolejny smutny dzień warszawskiej nastki, kiedy to siedzę sama w domu, pogrążona w lekturze „Antologii poezji barokowej”, piję mocną, gorzką kawę i ukradkiem palę mentolowe papierosy. Przygotowanie do konkursu mnie wykańcza; całymi dniami snuję się jak cień po domu, ciągle tylko zaopatrując się w nowe dawki kofeiny. Następny etap jest za tydzień, przede mną jeszcze tyle książek do przeczytania, a ja nie wiem już siły. Mózg paruje, oczy odmawiają posłuszeństwa…
Po chwili poczułam duże, męskie i spracowane dłonie dotykające moich pośladków. „Przepraszam, co pan robi?”, spytałam się, udając zaskoczenie. Przyciągnął mnie do siebie gwałtownie jedną ręką, drogą natomiast zakrył mi usta. „Bądź cicho, rób to co mówię”, powiedział niskim tonem. Niesamowicie mnie to podnieciło. Byłam jeszcze dziewicą, a tu trafiła się okazja na ekscytujący dreszczyk emocji. Wypięłam się jeszcze bardziej, masując jego męskość, która to zdążyła już napęcznieć w jego czarnych, zaprasowanych w kant spodniach. Wciąż zasłaniając pół mojej twarzy ręka, zaczął masować mnie od tyłu ręką. Był mało delikatny, nieco chamski w ruchach. Moje szparki byly gotowe.
Było mi przyjemnie; poczułam dreszcz przeszywający moje ciało, biegnący wprost do do mojej szparki. Uklęknęłam na podłodze, rozchylając szeroko nogi. Jednym ruchem ściągnęłam białe springi i wyrzuciłam je daleko za siebie. Ujrzałam w lustrze siebie w całej okazałości, różową, przykrytą brązowymi kędziorkami. Dotknęłam się delikatnie, po mojej skórze przebiegły rozkoszne ciarki.